Partner Strategiczny

Partner Główny

Honorowy Patronat
Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii

Honorowy Patronat
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Partner merytoryczny
Audytor konkursu

Partner projektu

Artykuł 10: Polski rynek VC jeszcze raczkuje
10.10.2018

GRZEGORZ BALAWENDER

DOBRZE, ŻE PAŃSTWO DAJE PIENIĄDZE NA ROZRUSZANIE FUNDUSZY VC. JEDNAK W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE JEST TO NIEBEZPIECZNE. 

Trzeba wykształcić ekosystem, aby to prywatny kapitał zaczął inwestować w innowacyjne startupy. Na razie funduszy, które chciałyby ryzykować swój kapitał, jest bardzo mało. Takie wnioski płyną z debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w ramach konkursu „Orzeł Innowacji Startup".

MNIEJ Z BRIDDGE ALFA

Obniżony został limit finansowania startupów w ramach BRIgde Alfa, jednego z ważniejszych programów NCBR, który miał rozruszać innowacje w Polsce. Jeden projekt może dostać od NCBR do 200 tys. euro. Julia Krysztofiak-Szopa, prezes Fundacji Startup Poland, przypomniała, że wcześniej był limit do 3 mln złotych, co na nasze standardy oznaczało „bez ograniczeń". Bo wg badań fundacji mediana rund inwestycyjnych w polskich startupach to 188 tys. euro. – Podaż pieniądza inwestycyjnego będzie mniejsza, bo prywatny kapitał w Polsce nie jest skory do inwestowania w startupy na poziomie seed i najwyższego ryzyka – mówiła prezes.

Włodzimierz Kuc, p.o. dyrektora działu inwestycji B+R w NCBR, podkreślił, że budżet programu to 2 mld zł. – BRIDge Alfa jest znaczącym graczem na polskim rynku funduszy VC – ocenił. Wyjaśnił, że ograniczenia związane są z nowym rozporządzeniem unijnym Omnibus. – Środowisko startupowe ma prawo poczuć się niesprawiedliwie potraktowane, ale tak samo czuje się NCBR – stwierdził Kuc. – Pracujemy nad tym, aby uruchomić kolejny mechanizm, który zaadresuje lukę kapitałową w przypadku projektów B+R bardzo kapitałochłonnych – dodał.

Dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce, uważa, że BRIdge Alfa był traktowany jako piaskownica dla venture capital. – Tam się mieli ludzie nauczyć, a nagle zmieniono reguły gry. To jest zaburzenie ekonomii działania VC – mówił.

PIENIĘDZY NIE ZABRAKNIE

Krzysztof Domarecki, założyciel funduszu Fidiasz EVC, zachęcał, żeby połączyć niektóre fundusze i pracować na większych budżetach. – Zachęcam zarządzających funduszami, żeby zaczęli szukać możliwości koinwestycyjnych z funduszami prywatnymi, kiedy środków brakuje. Najsprawniejsi zarządzający funduszami BRIdge Alfa już to zaczęli robić – mówił. Ocenił, że po dwóch latach poprawi to sytuację inwestycyjną, bo wybór projektów będzie bardziej rygorystyczny.

Michał Latacz, współzałożyciel i prezes zarządu NOA, ma jednak obawy. – Projekty, w których jest technologia, twarda mechanika, IP, które można wyskalować, potrzebują dużo więcej pieniędzy niż 1 mln zł. Za ten milion wchodzą w tzw. dolinę śmierci. Kończy się milion, na drugą rundę potrzeba 5 mln, ale jest na to za wcześnie, bo jeszcze potrzeba 2 mln, żeby ten fundusz, który daje 5 mln, to zrozumiał – tłumaczył. – Dużo będzie pieniędzy na fazę preseed i seed, ale obawiam się, że będzie dużo złej jakości projektów – dodał. Ocenił, że wspomniane zmiany mogą wpłynąć na pogorszenie wyników funduszy. One nie zarobią pieniędzy lub dużo mniej, niż deklarowały w aplikacjach. Wspomniał też o prawie pierwokupu, przez co zagraniczne fundusze nie chcą wchodzić w umowy.

Bartłomiej Gola ze SpeedUp Group zaznaczył, że w Polsce publiczne pieniądze są obecne w większości funduszy VC i ten współczynnik będzie rósł. W średniej perspektywie jest to szansa, bo prywatne fundusze VC można policzyć na palcach jednej ręki. – Państwo zdecydowało się inwestować w fundusze venture, co nie jest częste na świecie. Jedyny sens, dla którego może to robić, jest taki, że po pewnym czasie wycofa się z tego rynku. W długim okresie państwo nie może inwestować w venture, to jest absurd – tłumaczył Gola. Te pieniądze muszą być dobrze wydane, a później wrócić na rynek. – Powinniśmy wspólnie, jako ekosystem, nad tym posiedzieć – stwierdził.

Mateusz Brzozowski, prezes zarządu OneMeter, podkreślił, że problem instytucjonalności jest bardzo kłopotliwy. – Tworzymy wszystko naraz. Na początku mieliśmy pomyśleć o prawdziwym B+R, w którego wyniki prac będą mogły CVC inwestować. W co one teraz zainwestują? – pytał.

Domarecki podkreślił, że środki nie skończą się do 2023 r. – W trakcie prac na nową perspektywą UE zdaje sobie sprawę z tego, że musi sprostać wyścigowi technologicznemu z Azją i Stanami – przypomniał. Środków na innowacje w kolejnej perspektywie będzie jeszcze więcej. – Do końca życia biznesowego 40-latków jeszcze będzie się w Polsce kształtowało dojrzałe zarządzanie venture capital. To są procesy nie na 5 minut, do tego trzeba trzech kolejny okresów inwestycyjnych – prognozował. Zaznaczył, że BRIdge Alda to tylko jeden ze szczebli inwestowania w rozwój.

WYKSZTAŁCIĆ EKOSYSTEM

Założyciel Fidiasz zaznaczył, że jeśli czegoś w Polsce brakuje, to nie pieniędzy. Brakuje polskiego przemysłu, który mógłby innowacje zaabsorbować. – W Niemczech, Holandii czy Francji taki przemysł jest. 65 proc. polskiego eksportu jest realizowane przez montownie należące do koncernów zachodnich. Tylko 35 proc. jest realizowane przez polski przemysł i rolnictwo. Odejmując rolnictwo i usługi, mamy bardzo słabiutki rodzimy przemysł – tłumaczył. – Nawet jeżeli połowa pieniędzy zostanie zmarnowana, to te, które przyniosą nowe polskie fabryki, są dla mnie wartością, którą generujemy dla kolejnych pokoleń – dodał. Uważa, że barierą rozwoju jest też to, że trudno znaleźć dobry projekt, a „słabość podaży po stronie pomysłów boli".

Prezes Startup Poland podkreśliła, że w Polsce tak kształcimy ludzi, żeby mieli spudełkowane kompetencje. – Jest to dostosowane do przemysłu w starym stylu – oceniła. Startupy, które budują technologię w oparciu o deep-tech, zmagają się z brakami kadrowymi. Brakuje specjalistów od najnowszych trudnych rzeczy, bo się tego jeszcze nigdzie w Polsce nie uczy. – Powinniśmy lobbować, żeby wspierać tworzenie interdyscyplinarnych kierunków, które sprawiają, że zespoły ścisło-inżynieryjno-humanistyczne będą się pojawiać na rynku i tworzyć startupy – apelowała Krysztofiak-Szopa.

W takcie debaty zauważono, że odpowiedzią na brak podaży dobrych projektów mogą być pomysły z zagranicy, Ukrainy czy Rosji.

Joanna Nagadowska, menedżer w zespole Google Startups, Export & Entrepreneurship Development, podkreśliła, że ekosystem jest kluczowy, żeby raczkujący polski rynek ruszył dalej. – Technologia robi się tak skomplikowana, że firmy za nią nie nadążają. Uniwersytety muszą być włączone do dyskusji, żebyśmy mogli szybko przekazywać wiedzę do punktów, które szybko ją zaadoptują i są ją w stanie wdrożyć w życie – tłumaczyła.

GLOBALNE GWIAZDY

Nagadowska zaznaczyła, że musimy bardziej skupić się na tworzeniu globalnych gwiazd. – Będzie to dowodem dla świata, że Polska ma coś do powiedzenia, i zachęci różnych graczy – oceniła.

Michał Latacz stwierdził, że może zamiast myśleć, jak zrobić, żeby było lepiej, skupić się na tym, jak zrobić, żeby nie popsuć tego, co jest. – Wybrać branże i obszary, w których możemy mieć znaczenie na arenie międzynarodowej. Nie inwestować w technologie, w których inni są lepsi – mówił.

Domarecki tłumaczył, że przedsiębiorcy, którzy już odnieśli sukces, powinni sobie móc pozwolić na zakładanie w pełni prywatnych funduszy. W ciągu pięciu lat kilka funduszy powstanie. Już coraz więcej osób o tym myśli.

Kalinowski podkreślił, że przydałaby się modyfikacja przepisów, by inwestowanie w Polsce stało się atrakcyjne dla zagranicy. – Trzeba znaleźć rozwiązanie i edukować do venture capital nie tylko poprzez pracę. Trzeba zbudować ekosystem. Biznes musi do tego podejść jak Google – mówił.

Bartłomiej Gola zauważył, że pojawiają się coraz lepsze projekty: – To, co jest teraz a 10 lat temu, to niebo a ziemia. Dzięki temu, co się dzieje w PFR, NCBR, i ilości pieniędzy publicznych, które płyną do funduszy, jesteśmy ewenementem w Europie Środkowo-Wschodniej. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby stać się hubem technologicznym regionu. Jestem optymistycznie nastawiony do tego, co się wydarzy w najbliższych latach.

Dowiedz się więcej

Patrycja Panasiuk

dyrektor biura innowacji w PKN ORLEN

Z naszych obserwacji wynika, iż głównym problemem rynku venture w Polsce jest stosunkowo niewielka liczba startupów z prawdziwie innowacyjnymi rozwiązaniami. Jednocześnie najbardziej zaawansowane zespoły szukają finansowania oraz wsparcia w skalowaniu ich biznesu poza granicami Polski. Taki stan rzeczy ogranicza możliwości inwestycyjne funduszy VC, wpływa na ich wielkość oraz powoduje dużą konkurencję pomiędzy inwestorami.

Aby zmienić sytuację stosunkowo niewielkiej podaży interesujących startupów, która jest ogromnym wyzwaniem zarówno dla państwa, biznesu, jak i uczelni, należy w tym trójkącie położyć większy nacisk na wsparcie  rozwoju kultury przedsiębiorczości i technologii. Oznacza to, że należy zachęcać do zakładania własnych startupów nie tylko studentów, ale także doświadczonych pracowników korporacji, dla których własny biznes może się stać kolejnym etapem kariery.

Jak na swoją skalę i potencjał gospodarczy Polska wciąż jeszcze jest na początku drogi rozwoju rynku venture. To bardzo ryzykowny i trudny biznes, który wymaga dużej cierpliwości i wytrwałości inwestycyjnej. Może właśnie dlatego polskim funduszom VC tak trudno sięgać po prywatnych inwestorów, którzy mają w dynamicznie rozwijającej się Polsce wiele innych i bezpieczniejszych możliwości ulokowania swoich środków. Jednocześnie duża skala programów rządowych przeznaczonych na wsparcie sektora VC zastępuje konieczność poszukiwania prywatnych inwestorów – zespołom zarządzającym funduszami dużo prościej pozyskać finansowanie publiczne funduszu niż środki prywatne.

Jako największa polska firma uważamy, że rynek innowacji i startupów w Polsce będzie dalej dynamicznie się rozwijał, dlatego podejmujemy działania, aby w tym rozwoju aktywnie uczestniczyć i wspierać rozwój startupów za pomocą własnych narzędzi.