Partner Strategiczny

Partner Główny

Honorowy Patronat
Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii

Honorowy Patronat
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Partner merytoryczny
Audytor konkursu

Partner projektu

Artykuł 5: Polska czeka na jednorożca
20.07.2018

MICHAŁ DUSZCZYK

DO TEJ PORY NIE POWSTAŁ JESZCZE W NASZYM KRAJU STARTUP, KTÓREGO WYCENA PRZEKROCZYŁABY MILIARD DOLARÓW. EKSPERCI PROBLEM WIDZĄ W TYM, ŻE RODZIME SPÓŁKI NIE TWORZĄ TECHNOLOGII MAJĄCYCH PRZEŁOMOWY CHARAKTER. 

Polski ekosystem startupów dopiero raczkuje. Jesteśmy na znacznie wcześniejszym etapie jego rozwoju niż kraje Europy Zachodniej. Trudno się więc spodziewać, byśmy z miejsca stali się fabryką tzw. jednorożców (młoda, innowacyjna firma, której wartość przekracza 1 mld dol.). Wystarczy wspomnieć, że nad Wisłą działa jedynie 2,7 tys. startupów, co oznacza, że jedna tego typu firma przypada na ponad 14 tys. mieszkańców. Dla porównania ten odsetek w Izraelu wynosi 1 startup na 1,6 tys. osób.

CZAS EUROPEJSKICH JEDNOROŻCÓW

Problem z brakiem polskich jednorożców jest złożony. Jedną z kluczowych barier są pieniądze i deficyt znaczących inwestycji w najbardziej innowacyjne startupy. Tymczasem, jak pokazują analizy KPMG, w samym Berlinie w I kwartale 2018 r. zainwestowano w startupy ponad 1,1 mld dol.

Kłopotem jest również brak wiedzy, jak radzić sobie z wyzwaniami „skalowania" spółek. Abyśmy doczekali się wreszcie pierwszych jednorożców, celem powinien być jej transfer z miejsc, gdzie odnosi się największe sukcesy. Eksperci przekonują, że wbrew pozorom wcale nie powinniśmy wzorować się wyłącznie na Dolinie Krzemowej (skumulowana wartość jednorożców w USA sięga niemal 720 mld dol.), lecz podpatrywać chińskie Shenzhen. Jak tłumaczy Maciej Frankowicz, partner w Arkley VC, z 18 „hardware'owych" startupów, które zasłużyły na miano jednorożca, aż 2/3 pochodzi właśnie z Chin. Jego zdaniem, jeżeli chcemy zatem dobrze wykorzystać potencjał 1/4 wszystkich polskich startupów, tam powinniśmy szukać wzorców.

Na szczęście sprzyjają nam światowe trendy. Europa, która dotąd była daleko za USA i Chinami pod względem wypuszczanych na rynek jednorożców, mocno przyspieszyła. – Od 2014 r. w Europie odnotowano więcej ofert publicznych akcji spółek technologicznych niż w Stanach Zjednoczonych, w latach 2016–2017 prawie dwa razy więcej – mówi cytowany przez portal CNBC James Clark, dyrektor ds. technologii z London Stock Exchange.

Jeśli chodzi o wycenę rynkową firm z branży technologicznej, Europa wciąż pozostaje w tyle za USA, jednak 2018 r. może zmniejszyć tę różnicę. Debiuty europejskich jednorożców rozpoczęły się w kwietniu, kiedy na giełdę wszedł szwedzki Spotify. Jego wycena osiągnęła w dniu debiutu ponad 29 mld dol. W maju czeski Avast, który zajmuje się produkcją oprogramowania antywirusowego, osiągnął 2,7 mld dol. kapitalizacji. Więcej potencjalnych wartych co najmniej 1 mld dol. spółek stoi w kolejce. Według holenderskiej firmy dealroom.co, która opublikowała listę europejskich firm mogących osiągnąć w najbliższych miesiącach status jednorożca, aktualnie mamy do czynienia z całą falą spółek kapitału podwyższonego ryzyka osiągających dojrzałość. – To wynik inwestycji dokonanych w ciągu ostatnich pięciu–dziesięciu lat – twierdzą analitycy dealroom.

POTRZEBUJEMY UNIKATOWYCH PRZEWAG

Przede wszystkim jednak, aby osiągnąć status jednorożca, należy stworzyć wyjątkowy produkt lub usługę. I to w skali globalnej. Jak tłumaczy Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce, największą szansę na sukces międzynarodowy mają te startupy, które budują prawdziwie innowacyjne technologie czy rozwiązania, mające tzw. przełomowy charakter.

– Jak pokazują nasze analizy, w tej chwili jest olbrzymie zainteresowanie rozwiązaniami bazującymi na analityce danych i sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwie czy biotechnologii. Takie startupy interesują zarówno inwestorów strategicznych, jak i fundusze venture capital na całym świecie – wskazuje dr Kalinowski.

Niestety, w Polsce owych przełomowych technologii brakuje. – Obawiam się, że nie dysponujemy naprawdę unikatowymi przewagami, które byłyby niedostępne dla startupów w innych krajach rozwiniętych – przyznaje Marcin Szczeciński, kierownik ds. inwestycji w Adamedzie.

Jak podkreśla, to chłodne spojrzenie nie oznacza jednak, że jesteśmy gorsi od zagranicznej konkurencji. Patrycja Panasiuk, dyrektor Biura Innowacji PKN Orlen, tłumaczy, że rodzime startupy już teraz osiągają sukcesy na arenie międzynarodowej. – Jednym z przykładów jest Platige Image, spółka odpowiedzialna za tworzenie grafik, animacji i efektów komputerowych, która została nominowana m.in. do Oscara, Złotej Palmy czy Złotych Lwów. Kolejny polski projekt, który osiągnął międzynarodowy sukces, to Hyper Poland, który został wyłoniony w konkursie organizowanym przez Elona Muska. Warto zaznaczyć, że w tym przypadku konkurencja była niemała, gdyż startowało w niej aż 1200 projektów – wylicza Panasiuk.

Jak dodaje, liczne innowacyjne rozwiązania, tworzone przez polskie startupy, można było podziwiać chociażby na prestiżowych targach w Hannover Messe w 2017 r., na których Orlen był strategicznym partnerem polskiej delegacji.

STARTUPOWY BOOM

 

W raporcie „Polskie startupy" fundacja Startup Poland zdefiniowała branże, w których doskonale się odnajdujemy – to big data, analityka, internet rzeczy (IoT) czy narzędzia deweloperskie.

– W tych obszarach można oczekiwać pojawienia się jednorożców, osiągających międzynarodowy sukces – nie ma wątpliwości Patrycja Panasiuk.

Optymistą jest również Jerzy Kalinowski. Według niego obecny boom startupowy w naszym kraju przyczyni się do tego, że będą powstawać tu coraz ciekawsze pomysły i coraz szybciej rozwijające się firmy. – W perspektywie najbliższych kilku lat powinniśmy się doczekać polskiego jednorożca – twierdzi doradca zarządu KPMG.

PFR Ventures, spółka z grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, wspierająca rozwój rodzimych startupów, wskazuje nawet potencjalnych kandydatów do tego tytułu. Na liście jest ponad 20 firm działających w takich branżach, jak fintech, IoT czy usługi SaaS (Software as a Service – oprogramowanie jako usługa). To m.in. LiveChat, Docplanner, UXPin, Sales manago, Estimote, Silvair, Kontakt.io, a także Brainly, Zortrax, Growbots, Vigo System czy Medicalgorithmics i Azimo.

Eksperci liczą, że uzyskanie przez takie firmy pułapu wyceny na poziomie 1 mld dol. to kwestia czasu. I jeśli bazować na badaniach Aileen Lee – to nieodległa perspektywa.

Aileen Lee to założycielka funduszu CowboyVC. To ona spopularyzowała termin „jednorożec" w odniesieniu do startupów. – Według jej badań ze wszystkich startupów technologicznych założonych w pierwszej dekadzie nowego wieku zaledwie 0,07 proc. kiedykolwiek osiągnęło wycenę powyżej 1 mld dol. Oznacza to, że potrzeba około 1,4 tys. startupów, aby znalazł się w tym gronie pojedynczy jednorożec – zauważa Marcin Szczeciński.

To podejście czysto statystyczne. – Ale zgodzę się, że jednorożcami nie zostaną wszyscy. Bycie jednorożcem jest bowiem wyjątkiem, a nie regułą – zaznacza przedstawiciel Adamedu.

Według niego nie należy poza tym przeceniać roli jednorożców. Jak zaznacza, wycena spółki to nie jest parametr, który ma oczywiste przełożenie na PKB, tworzenie miejsc pracy, rozwój gospodarczy czy technologiczny kraju, a nawet dostarczanie wartości klientowi. – Skrajnym przypadkiem jest tu amerykańska spółka Theranos, która z wyceną otarła się o próg 10 mld dol., nigdy jednak nie wykonała żadnej usługi dla klienta, a jej istnienie wieńczy skandal z zarzutami kryminalnymi wobec założycieli – dodaje Marcin Szczeciński.

BOOKSY ROŚNIE W SIŁĘ

Na dobrej drodze do stworzenia miliardowego biznesu jest Booksy, największy w Polsce serwis do umawiania wizyt u fryzjerów, kosmetyczek, fizjoterapeutów i innych specjalistów. Startup rośnie w siłę – ogłosił właśnie, że łączy się z rodzimym konkurentem Lavito.pl.

Każdego miesiąca z serwisów i aplikacji mobilnych Booksy i Lavito.pl korzysta w sumie ponad 400 tys. unikalnych użytkowników z Polski, którzy dokonują ponad 600 tys. rezerwacji. Po połączeniu Booksy stanie się największą platformą do umawiania wizyt. Startup, założony przez Stefana Batorego i Konrada Howarda, twórców m.in. iTaxi, już dziś jest w gronie światowych liderów w branży platform do rezerwacji usług w sektorze urody i zdrowia. Aplikacja mobilna Booksy zdobyła wiodącą pozycję na wielu zagranicznych rynkach, m.in. w USA, W. Brytanii, a także Brazylii czy RPA.

Założony w 2013 r. przez Marcina Niewiteckiego i Przemysława Jurka serwis Lavito.pl jest pionierem na polskim rynku. Startup pozyskał we wczesnej fazie rozwoju finansowanie m.in. od funduszy Protos VC, Enern Investments oraz Miton. Z kolei Booksy dostał od inwestorów ponad 80 mln zł, z czego ponad 49 mln zł w tym roku (m.in. od Sebastiana Kulczyka, a także brytyjskiego funduszu Piton Capital oraz OpenOcean).

– Booksy to czołowa aplikacja mobilna tego typu. Jej funkcjonalność doceniają partnerzy z całego świata. W niedawnym badaniu satysfakcji Net Promoter Score uzyskaliśmy wynik 70. To więcej niż m.in. Google i Amazon – mówi Łukasz Szymak, country manager Booksy w Polsce. – Nasi partnerzy chwalą sobie przede wszystkim to, że dzięki Booksy mogą skupić się na obsłudze klientów, a nie administrowaniu salonem – kontynuuje. I wskazuje, że Lavito.pl ma z kolei doświadczenie w prowadzeniu platformy do wyszukiwania i rezerwacji usług. – Dzięki połączeniu użytkownicy Booksy zyskają dostęp do jeszcze większej liczby specjalistów, a nasi partnerzy dotrą z ofertą do jeszcze większej liczby klientów – wyjaśnia Szymak.

Eksperci zaznaczają, że serwisy typu „marketplace" do osiągnięcia sukcesu potrzebują efektu skali. – Żeby go uzyskać, muszą zapewnić partnerom dodatkowe funkcje ułatwiające prowadzenie biznesu. Aplikacja Booksy daje najlepsze narzędzia do zarządzania salonem. Dołączając do Booksy, możemy zapewnić partnerom rozwiązanie na światowym poziomie – dodaje Marcin Niewitecki.